Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 381 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Do pióra!

wtorek, 08 marca 2011 9:32

Ufff, od kilku dni tylko imprezy, imprezy, imprezy...

 

 

- w czwartek 3 marca byłam na dwóch wernisażach w BWA w Olsztynie: Ewy Harabasz z nowego Jorku oraz Oli Buczkowskiej z Warszawy. A że był tłusty czwartek, gości poczęstowano pączkami;

 

- w piątek 4 marca na XIII Gali "Kobiety sukcesu" - zwyciężyła Jadwiga Marzjan z Biskupca, której udało się zorganizować placówkę dla dzieci specjalnej troski. Był pokaz mody, były wystepy Ewy Cichockiej. Ewo, jesteś nie tylko znakomitą wokalistką, ale również doskonałą aktorką! Gratuluję znalezienia się w "Złotej dziesiątce";

 

- w sobotę na Wencie Dobroczynnej zorganizowanej po raz XII przez Akcję Katolicka Archidiecezji Warmińskiej. Spora porcja humoru prowadzącego Piotra Burczyka, ale też spora kwota wylicytowana na rzecz DPS w Bisztynku;

 

- w poniedziałek na finale XVIII Akcji "Pomóż dziecku" zorganizowanej przez TPD Oddział w Olsztynie. Impreza odbywała się pod patronatem Prezydenta Miasta Olsztyna Piotra Grzymowicza. Kabaret Długi, ABBA ze Szczecina (wokalnie bardzo dobrze,a le czarnowlosa dziewczyna zbyt ordynarna);

 

 

Może już czas przestać imprezować, a wziąć się do pracy? Czas najlepszy, wszak dziś ostatki. Zatem - od jutra - do pióra!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

ks. Marek Rybiński

niedziela, 20 lutego 2011 14:33

 

Wstrząsnęła mną wiadomość, że ks. Marek Rybiński nie żyje - jest to tym większy żal, że miałam okazję Go poznać. Krótko przed wyjazdem na misję. Organizował wtedy festyn przykościelny w Gutkowie, gdzie pracował-służył. Umożliwił mi spotkanie, właśnie na tym festynie, z czytelnikami. W podziękowaniu za życzliwość i udostępnienie mi miejsca, wręczyłam mu książkę o Wojtku Muchlado "Przyjdź będziesz tańczyć... wspomnienia o Wojciechu Muchlado".

 

Tak się złożyło, że wczoraj, zanim dowiedziałam się o śmierci ks. Marka, napisałam feleton (na olsztyn24.com) o 90. rocznicy urodzin śp. choreografa. Przypadek?

 

A po wyjeździe ks. Marka Rybińskiego do Tunezji ułatwiłam Mu (M.R.), poprzez koleżankę Ewę S., Jego parafiankę, kontakt z gazetą on-line olsztyn24.com - by mógł się dzielić wrażeniami z tego kraju.

 

Dzięki cyklowi "Pozdrowienia z Manouby" możemy dowiedzieć się o Jego spostrzeżeniach, doświadczeniach. Nie pozostanie anonimowy.

 

Cześć Twojej Pamięci. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Do tej pracy trzeba mieć serce

czwartek, 17 lutego 2011 21:33

Dziś po raz VIII w Olsztyńskiej Szkole Wyższej im. Józefa Rusieckiego odbyła się impreza sportowa Olimpiady Specjalne Polska - z udziałem uczniów z całego województwa warmińsko-mazurskiego.

W porozumieniu z Andrzejem Trieblingiem podarowałam wszystkim trenerem i opiekunom, a także organizatorom książki "Trzeba mieć serce. Ewenement Janiny Triebling". Nagrodą za dedykacje i same prezenty byla dla mnie radość i uścisk dłoni obdarowanych.

Na kartach tej ksiażki znajdą oni podobną do siebie osobę. Tylko wczesniej urodzoną, kiedy brakowalo pomocy naukowych, kiedy pedagogika specjalna była raczkująca, podobnie zresztą jak sami nauczyciele, którzy szli do pracy często nie wiedząc, co ich czeka.

Inne czasy, ale ludzie tacy sami. Z tym swoim brakiem (lub nie) czasu, z koniecznością pełnienia różnych ról społecznych, ze sposobem odczuwania.

Mamy szczęście, że możemy dziś mówić o wielu sprawach bez obaw. Daleko w cień odpływają wspomnienia (którymi dzielę się na kartach tej książki) o inwigilacji powojennej, skrajne trudności bytowe, dylematy: byc albo nie być... w partii.

Wracając do zawodów w OSW: Uczestnicy - w różnych konkurencjach, jak to na olimpiadzie – otrzymali medale i nagrody z rąk Pani Dyrektr Generalnej OSW Heleny Rusieckiej.

Przezycia dla wszystkich ogromne.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wojtek Muchlado inspiruje nadal

piątek, 11 lutego 2011 14:31

 

Wczoraj tj. 10 lutego 2011 roku w Bibliotece Wojewódzkiej w Olsztynie promowano książeczkę Anny Sarnowskiej "Tańce warmińskie i mazurskie". Składają się na nią opisy 19 tańców Warmii i Mazur. 

Podręcznik zadedykowany został Jerzemu Wojciechowi Muchlado, spod którego rąk obie, jako tancerki zespołu Pieśni i Tańca "Olsztyn", wyszłyśmy. Siedem lat temu napisałam i wydałam książkę o naszym choreografie "Przyjdź będziesz tańczyć... wspomnienia o Wojciechu Muchlado". Pośród wspominających pana Wojtka jest Anna.

Dla przypomnienia zainteresowanym: książka o Mistrzu Wojtku jest jeszcze do zdobycia.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Zrealizowano na zasadzie stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

środa, 09 lutego 2011 16:55

W ub. roku otrzymałam półroczne stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na II półrocze 2010 roku na napisanie książki wojennej. Okres rozliczeniowy właśnie się kończy - już wkrótce będę szukała wydawcy.

Co zaoferuję czytelnikom:

dzieje wojenne mieszkańców północno-wschodniej Polski, z Kresami Wschodnimi włącznie.

Jednym wojna dokuczyła w miejscu zamieszkania: byli świadkami przemarszów wojsk, rozgrywek między grupami partyzanckimi dwóch, trzech narodów, dała sposobność walki w ramach ruchu oporu, przynosiła głód, strach, smierć bliskich bądź znajomych.

Byli tacy, i mężczyźni, i kobieta, którzy walczyli w Polskim Wrześniu albo szli z frontem, walczyli o wyzwolenie Wilna, Lwowa, Warszawy. Jest okupacyjna Warszawa, są wątki z Powstania Warszawskiego. Los rzucał wielu do obozów likwidacyjnych i łagrów pod nadzorem GUŁAG w ZSRR, niemieckich obozów pracy w Polsce, do obozów pracy i gospodarstw w III Rzeszy, do obozów koncentracyjnych w Niemczech, do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w tym RAF. Będzie o rannych, ale i o tych, których kula nawet nie drasnęła. 

Poszczególne losy rozgrywają sie na tle bardziej lub mniej znanych wydarzeń w świecie. Sięgam do korzeni rodzinnych, opowiadam o losach powojennych, ale stosunkowo minimalnie. Główny nacisk kładę bowiem na przejścia w latach 1939–1945. Terror, krew, przemoc. Miliony kości rozrzuconych pod niemal każdym skrawkiem ziemi. Tragedie, ale i marzenia. Bo jak to w życiu: oprócz bitew, bomb, pomocy wzajemnej, umieszczam wątki bardzo osobiste – pragnienie milości, tęsknotę, więzi rodzinne i przyjacielskie, współczucie, spryt. W okresie, w którym chyba juz diabeł ostatnią skrzynię otworzył, ze strony tych, od których oczekuje się zła, pojawia się dobroć.  

Opisane przez mnie dzieje mają wartość poznawczą. Pozwalają na świeże, może inne niż dotąd spojrzenie na los człowieka uwikłanego w wielką politykę. Cierpiącego, zawiedzionego, który przeszedł niewiarygodnie dużo - który często własne przeżycia dotąd skrywał. W kilku przypadkach udało mi się "wyciągnąć" z rozmówców takie wsopomnienia, takie detale, których dotąd nikomu nie opowiadali.

Zachowałam i trwalam, poddając refleksji, dzieje ponad dwudziestu osób. Ma to być nie tylko przyczynek do głębokich przeżyć, ale i przestroga.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Hulajnitka

sobota, 15 stycznia 2011 12:57

 

Och, tak dawno tu nie zaglądałam, że nie potrafiłam się zalogować... Trochę techniki... a może brak lecytyny?

Och, co tu narzekać.

Spełniło się moje marzenie, mój cel ostatnich dwóch, może trzech lat: w grudniu ub. roku wydano moją książkę o Barbarze Hulanickiej, artystce tkaczce, nt. "Hulajnitka". Kiedy daliśmy jej pierwszy egzemplarz książki, spadł mi kamień z serca.

 

Sława, sukces, jakie to ulotne...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Bzy i bohatorowie

środa, 26 maja 2010 9:56

Kwitną bzy, och, jak lubię zapach bzu!

A tymczasem - jestem po spotkaniach autorskich w Zielonym Wzgórzu na Dajtkach oraz w bibliotece przy Hanki Sawickiej.

Może, może, może wkrótce ukaże się moja nowa książka - o Barbarze Hulanickiej. Życzę jej szybkiego powrotu do zdrowia, by mogła się cieszyć książką, na którą z niecierpliwością czeka.

Jestem też po kilku spotkaniach z dawnymi zawodnikami Mariana Tadeusza Rapackiego. Rozmowy te pozwalają mi finalizować pisanie książki o trenerze, twórcy Muzeum Sportu w Olsztynie.

W niedzielę po raz kolejny brałam udział w spotkaniu Ekologicznych Działań Entuzjastów Natury Eden, któremu przyświeca motto: Morze... Morze to nie tylko przestrzeń zawarta między dnem a falami... Spotkania z ludźmi, którzy mają pasje i potrafię tymi pasjami dzielić się z innymi, odbywają się w Dziuchach od wielu lat. Tym razem gościem-prelegentem był profesor Eugeniusz Hull. Z zainteresowaniem słuchałam o relacjach i wspomnieniach, jakie stanowią materiał badawczy dla socjologów. Zapewniam: dla autorów biografii także.

Swoją drogą, czy ja w swojej twórczości nie mam szczęścia do bohaterów?

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Jak to się mogło stać?!

poniedziałek, 12 kwietnia 2010 19:55

Jak to się mogło stać? – zachodzę w głowę w związku z sobotnią tragedią w Smoleńsku. Pytania nie dają spokoju, katastrofa prezydenckiego samolotu w drodze do miejsca, o którym przez lata nie wolno było pisnąć słowa, przeraziła.


Przed nami kolejne ciężkie dni
, pełne żalu i wyobrażenia emocji, jakim ulegają bliscy ofiar.
Bo być ministrem, sekretarzem, dyrektorem, to często być "przez chwilę".
Człowiekiem jest się zawsze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Przecież

poniedziałek, 22 marca 2010 14:23
Witam, dawno mnie tu nie było...
Ale wiosna, i serce się raduje, i optymizm wzmaga. Pomimo błota i szarugi.
Gdzie indziej upały, pocieszam się, ktoś odpoczywa, pocieszam się. Ja także mam wolne, gdy tylko dusza tego zapragnie, czyż nie?
Znajomi pytają mnie: jak wnuczęta? Dobrze? Jak praca? Dobrze, mało tego: do przodu. I proszę, zabrzmiało po amerykańsku. Czy wiecie, że to niezły sposób na zapominanie przykrości? Że co? Że ja nie mam?
Jestem człowiekiem z krwi i kości. Przecież.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Kanadyjkarz z Kanady

wtorek, 23 lutego 2010 10:13

Wczoraj wieczorem rozmawiałam z Andrzejem Gronowiczem, znakomitym kanadyjkarzem, zdobywcą wielu tytułów i medali na mistrzostwach Polski, Europy i świata, oraz srebrnego medalu w C-2 na 500 m na Igrzyskach Olimpijskich w Monrealu 1976.

Jak wyglądały jego początki w sporcie,
dlaczego w pewnym momencie miał dość,
czy marzył o laurach,
co sprawiło, że na swoich pierwszych mistrzostwach Polski, dopływając do mety na dystansie 1000 m, olsztynianin nikogo nie widział ani z prawej, ani z lewej strony?

Wywiad z Andrzejem Gronowiczem znajdzie się w mojej książce o Marianie Rapackim.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  14 233  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Swoimi zainteresowaniami kulturą i historią dzielę się z innymi, robię to pisząc książki oparte na biografiach wartościowych ludzi. Mam szczęście, że pod "pióro" trafiają mi sami wielcy.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 14233

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl